Szczególnie ciekawe były wystąpienia Jana Erika Nielsena, eksperta duńskiej organizacji PlanEnergi, oraz Petera Kovacsa z SP Technical Research Institute of Sweden, poświęcone zmianom w zapisach norm dotyczących paneli słonecznych. Obaj prelegenci dokładnie omówili badania paneli słonecznych wykonywane przez 20 laboratoriów Solar Keymark na świecie.
Jak się okazało, zakres badań na znak SK niczym nie różni się od badań wykonywanych obecnie przez pracowników Laboratorium Kolektorów Słonecznych warszawskiego PIMOT-u. Testy przeprowadzane są na zgodność z tymi samymi normami ISO/CEN, za pomocą takich samych metod i urządzeń. Jedyną (poza ceną) różnicą jest konieczność przeprowadzania corocznego audytu przez jednostkę certyfikującą – stwierdził P. Kovacs.
|
Komentarz Z kolei dla firm, które chcą produkować wyłącznie na polski rynek, ta informacja może być nieco niepokojąca. Przy stale rosnących kosztach produkcji paneli (głównie ze względu na coraz wyższe ceny poszczególnych elementów), dodatkowy wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych może być dla nich zabójczy – i bez tego w branży odnotowujemy już pierwsze przypadki upadłości firm. Pozostaje mieć nadzieję, że PIMOT jeszcze przez jakiś czas świadczyć będzie swoje usługi po „normalnych polskich” cenach. Nie posiadając akredytacji SK, Instytut nie może uczestniczyć w międzylaboratoryjnych testach porównawczych (tzw. Round robin tests) potwierdzających poprawność otrzymywanych wyników. Sytuacja ta była już zresztą wykorzystywana do podważania poprawności wyników badań paneli prowadzonych przez IPiEO. Również banki pośredniczące w przyznawaniu dotacji na kolektory słoneczne często naciskają na konieczność posiadania przez urządzenia znaku Solar Keymark, co niestety blokuje dostęp do rynku małych polskich producentów, którzy również mają znakomite produkty, ale nie stać ich na ten dość drogi znak jakości. Problemem jest, że na rynek polski trafiają kolektory o sprawności rzędu 30–40% posiadające znak SK, co niejednokrotnie w warunkach konkurencji rynkowej dyskwalifikuje polskie kolektory nieposiadające tego znaku, a mające znacznie wyższą sprawność. Warto dodać, że w laboratoriach SK badane są standardowe rozwiązania, a nie nowatorskie produkty, mające rzeczywiście wysoką sprawność. W świetle obowiązujących w Polsce przepisów normy (nawet europejskie wprowadzone w Polsce jako okładkowe) nie stanowią obowiązującego prawa i stosowanie się do nich nie jest konieczne – nie przejmują się nimi Chińczycy ani Hiszpanie, którzy wyrażają już zainteresowanie solarnymi „perełkami technologicznymi” polskiej produkcji, mimo że nie mają one znaku Solar Keymark. |
Przedstawiciele Instytutu zapowiedzieli, że PIMOT starać się będzie o akredytację Solar Keymark, by również w Polsce możliwe było uzyskanie tego znaku jakości.
jb




