- Szkoła, którą Pan kieruje, ma zaledwie 7 lat i została utworzona przez Towarzystwo Rozwoju Regionalnego „Promocja Borów Tucholskich”. Jak doszło do jej powstania?
Uczelnia powstała w 2003 r., chociaż proces jej tworzenia rozpoczął się jeszcze w poprzednim wieku. Pod koniec lat 90. wraz z kolegami z Toruńskiej Szkoły Zarządzania zaczęliśmy myśleć o utworzeniu szkoły wyższej. Najważniejszymi wtedy kwestiami były lokalizacja uczelni oraz kierunki kształcenia. W rachubę wchodziły cztery miasta: Inowrocław, Grudziądz, Brodnica i Tuchola, jednak po pierwszych rozmowach z ówczesnym starostą tucholskim Andrzejem Wegnerem zdecydowaliśmy się na wyjazd właśnie do tego miasta. Zrodził się wtedy pomysł na „zarządzanie środowiskiem”.
Powstało Towarzystwo Rozwoju Regionalnego „Promocja Borów Tucholskich”, w skład którego weszły wszystkie samorządy powiatu; jego głównym celem było powołanie uczelni wyższej z początkowo jednym kierunkiem – inżynierią środowiska. Obecnie kształcimy inżynierów również na kierunkach architektura krajobrazu i leśnictwo. Ten trzeci kierunek jest szczególnie wpisany w tradycję Tucholi, mającej moim zdaniem najlepszy w Polsce Zespół Szkół Leśnych. Planujemy jednak poszerzenie naszej aktywności o nowe kierunki i formy działania. Prace są już na tyle zaawansowane, że tę nową, bardzo atrakcyjną ofertę wkrótce skierujemy na rynek.
- Nawet uczelnie w dużych ośrodkach akademickich mają kłopoty z pozyskaniem najlepszych wykładowców. Jak poradzono sobie z tym problemem w Tucholi?
Rzeczywiście nie jest łatwo skompletować kadrę zapewniającą rozwój uczelni i wysoki poziom kształcenia, zwłaszcza na kierunkach technicznych. Mogę jednak z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że nam się to udało. Wydaje się, że przekonaliśmy wykładowców jasno sprecyzowanymi celami, odwoływaniem się do najlepszych tradycji akademickich, szczerością i chyba odrobiną wizjonerstwa.
- Ile osób studiuje obecnie w Wyższej Szkole Zarządzania Środowiskiem w Tucholi?
W tym roku akademickim na naszej uczelni studiuje 1200 osób z całej Polski. W odniesieniu do 20 tys. mieszkańców Tucholi jest to liczba wywierająca istotny wpływ na procesy ekonomiczne i społeczne zachodzące w mieście i okolicznych gminach – stanowimy najważniejszą instytucję miastotwórczą. W ostatnich latach zmieniła się w Tucholi baza gastronomiczna oraz noclegowa, widać też zmiany w handlu i usługach. Prowadzimy właśnie badania na temat postrzegania naszej uczelni m.in. przez pracodawców i mieszkańców. Ze wstępnych sondaży wynika, że tucholanie bardzo pozytywnie oceniają nasze działania.
- Uczelnia prowadzi również Uniwersytet Trzeciego oraz Pierwszego Wieku, co oznacza, że dba nie tylko o rozwój swoich studentów, ale także o najstarszych i najmłodszych obywateli Tucholi.
Uniwersytety Pierwszego i Trzeciego Wieku to przejawy realizowanej przez nas koncepcji „Uniwersytetu przez całe życie”. Takie spojrzenie na edukację nie jest jeszcze w naszym kraju powszechne. Jestem przekonany, że właśnie szkoły wyższe, dysponujące niewykorzystanym potencjałem ludzkim, są najlepszymi i wręcz niezastąpionymi instytucjami scalającymi wszystkie etapy edukacji w jednolity, przemyślany i nowoczesny system.
Jesteśmy organizatorami lub współorganizatorami przedsięwzięć kulturalnych i sportowych integrujących społeczności lokalne, i to nie tylko w samej Tucholi. Np. w lipcu br. organizujemy z Nadleśnictwem Trzebciny drugą edycję Ogólnopolskich Mistrzostw Drwali. Staramy się także pomagać jednostkom samorządu terytorialnego, stowarzyszeniom i instytucjom, również spoza powiatu i województwa, realizując w ramach zajęć lub prac inżynierskich zlecone zadania, najczęściej w formie projektów.
- W styczniu Polska Izba Inżynierów Budownictwa zorganizowała specjalne spotkanie z udziałem przedstawicieli ministerstw, podczas którego dyskutowano, jak osiągnąć wysoki poziom wiedzy absolwentów uczelni technicznych. Wydaje się, że należałoby zacząć od dobrego przygotowania uczniów szkół średnich. Jakie jest Pana zdanie na ten temat?
Problem jakości kształcenia w Polsce jest ostatnio często podejmowany w różnych gremiach, również decyzyjnych. Niezadowalająca jakość kształcenia na poziomie wyższym jest skutkiem błędów z przeszłości. Nieudana moim zdaniem reforma oświaty, której efektem jest wyodrębnienie 3-letniej szkoły gimnazjalnej z ośmioletniej szkoły podstawowej i generalnie czteroletniej szkoły średniej, spowodowała znaczne obniżenie skuteczności nauczania w obrębie całego systemu kształcenia.
Niesatysfakcjonujące rezultaty reformy egzaminu maturalnego, w tym wyeliminowanie na wiele lat matematyki jako obowiązkowego przedmiotu na maturze, to kolejny błąd, którego skutki będziemy jeszcze przez wiele lat odczuwać w postaci spadku zainteresowania technicznymi kierunkami studiów. A przecież dobrze wykształcona kadra inżynierska ma jasno określoną misję do wykonania w nowoczesnej gospodarce. Przywrócona matura z obowiązkową matematyką nie od razu da spodziewane efekty.
Na naszej uczelni staramy się ten problem rozwiązywać poprzez dodatkowe godziny z matematyki, fizyki czy chemii. Od nowego roku akademickiego chcemy wprowadzić tzw. zajęcia wyrównawcze, przygotowujące studentów do dobrego startu na uczelni. Mam nadzieję, że propozycje zapisów w strategii rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce oraz w nowej ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym nie będą podyktowane czynnikami demograficznymi i brakiem pomysłów na skuteczne rozwiązanie dotychczasowych problemów.
Na szkolnictwo wyższe nie można patrzeć wyłącznie przez pryzmat konkurencji, która przecież zmusza do efektywności, do bycia lepszym, a więc jest pozytywną cechą gospodarki rynkowej. Doceniając rolę konkurencji i podejmując działania innowacyjne, należy szukać w całym sektorze szkolnictwa wyższego powiązań kooperacyjnych w imię pełniejszego wykorzystania tkwiącego w nim potencjału. Takie działania podejmujemy od kilku lat, nawiązując współpracę z uczelniami publicznymi. Pozwala ona już dziś w pełni realizować koncepcję systemu bolońskiego, czyli studiów trójstopniowych. Dla naszej uczelni, która od początku stawia na jakość, są to działania konieczne, przyjmowane ze zrozumieniem przez najlepsze uczelnie akademickie.
- Jak odbywa się rekrutacja na studia?
Podstawowym kryterium, które bierzemy pod uwagę w procesie rekrutacji, jest determinacja w pokonywaniu trudności podczas studiowania oraz chęć osiągnięcia sukcesu w działalności zawodowej. Nie organizujemy egzaminu wstępnego.
- W 2008 r. uczelnia zorganizowała konferencję naukową na temat ogrzewania i wentylacji w przemyśle i rolnictwie. Było to spotkanie na wysokim poziomie, bardzo dobrze zorganizowane. Czy również w tym roku planują Państwo organizację konferencji lub seminariów?
Bez prowadzenia działalności naukowej nie można dobrze kształcić studentów. A jedną z form tej działalności są konferencje naukowe. W minionych latach zorganizowaliśmy ich pięć, wszystkie o zasięgu przynajmniej ogólnopolskim. Dbamy o ich wysoki poziom merytoryczny i organizacyjny. W tym roku organizujemy dwie konferencje: „Ogrzewanie i wentylacja w przemyśle i rolnictwie – racjonalne wykorzystanie ciepła ziemi, słońca i wody”, która odbędzie się 14–16 października br., oraz „Uwarunkowania techniczne i przyrodnicze zagospodarowania wód opadowych”, zaplanowaną na 21–23 października.
Serdecznie zapraszam do uczestnictwa w nich czytelników „Rynku Instalacyjnego”.




