Wzrost popularności stosowania ogrzewania płaszczyznowego (tak powinno się ono nazywać, ponieważ coraz częściej rurki lub kable układane są w przegrodach pionowych, czyli nie w podłodze) nie powoduje, że wiedza na temat jego projektowania (zwykle robi się je bez projektu), wykonawstwa i późniejszej eksploatacji jest większa.
Czasami odnoszę wrażenie, że wraz ze zwiększeniem się liczby takich instalacji, liczba błędów, o których słychać, stale rośnie. Co jest tego przyczyną? Myślę, że przede wszystkim przekonanie, iż takie ogrzewanie można bardzo łatwo wykonać, i dlatego zabierają się za to osoby nieposiadające nawet podstawowej wiedzy o wymianie ciepła i zasadach jego transportowania. Już na etapie przyjmowania mocy ogrzewania płaszczyznowego popełniane są podstawowe błędy, których późniejsze usunięcie nie jest możliwe bez poważnych robót budowlanych. Ale do rzeczy.
Nieprawidłowy dobór mocy urządzenia
Popełniane błędy można pogrupować, więc zacznijmy od wspomnianych już założeń początkowych, czyli doboru mocy urządzeń grzejnych. Osoby decydujące się na ogrzewanie podłogowe elektryczne bardzo często popełniają błąd przy przyjmowaniu mocy takiego ogrzewania. Zapominają, że straty ciepła w pomieszczeniu nie zależą od jego pochodzenia – z energii elektrycznej czy innego źródła. Straty ciepła, a przez to potrzebną moc ogrzewania, należy policzyć i nie przyjmować wielkości ustalanych wskaźnikowo przez sprzedawcę systemu.
W ogrzewaniach podłogowych wodnych te błędy zdarzają się rzadziej, bo najczęściej ogrzewanie połączone jest z ogrzewaniem grzejnikowym i taka instalacja powinna być dokładnie policzona, co na szczęście dzieje się coraz częściej. Jak bardzo można się pomylić, przyjmując dane według informacji niektórych producentów, obrazuje poniższy przykład.
Aby ustalić potrzebną wielkość grzejników, możemy posłużyć się informacjami wynikającymi z wcześniej sporządzonych projektów. Informacje te dotyczą potrzebnej mocy grzejnej odniesionej do 1 m2 powierzchni domu. Podane wielkości są tylko orientacyjne, bo już wykonanie izolacji cieplnej (styropian lub wełna mineralna o grubości 40 mm) może bardzo obniżyć zapotrzebowanie na ciepło. Te orientacyjne dane, zaczerpnięte z przykładów podawanych w literaturze fachowej, to:
- stare budynki, bez izolacji termicznej, z pustką powietrzną w ścianach zewnętrznych, z tzw. oknami zespolonymi – moc potrzebna to 130–150 W/m2;
- budynki jw., ale z nowymi oknami – to ok. 100–130 W/m2;
- ściany zewnętrzne z cegły z izolacją cieplną 40–60 mm – to 80–100 W/m2;
- ściany z cegły dziurawki (pustak Max) i 80–100 mm izolacji – to 60–80 W/m2.
A co sugerują niektórzy producenci kabli grzejnych? Dla łazienki (pomieszczenia wewnętrznego) proponuje się 60–80 W/m2, a dla innych pomieszczeń, takich jak salon czy korytarz, podawane jest 80–120 W/m2. Proszę porównać te wielkości z podanymi wyżej, sądzę, że jest się nad czym zastanowić.
| Układanie przewodów grzejnika podłogowego |
Gdy przy zastosowaniu kabli lub mat grzejnych przyjmie się zbyt dużą moc ogrzewania, skutkuje to tym, że więcej kabla niż potrzeba zostanie zamontowane w podłodze. W przypadku wodnego ogrzewania podłogowego wiąże się to nie tylko z niepotrzebnie większą długością rur, ale także z przepływem i temperaturą (wychłodzeniem) wody grzejnej.
Zbyt duża moc pętli grzejnej (ogrzewanie takie najczęściej składa się nie z jednej, a z paru pętli) powoduje, że podłączone do pętli termostaty blokują przepływ wody w innych pętlach. Skutek? Ogrzewanie podłogowe pracuje tylko w części pomieszczenia i rozkład temperatur w nim jest nieprawidłowy. Sądząc po liczbie pytań, jakie otrzymuję w tej sprawie, przypadki takie są częste, bo zrozpaczeni użytkownicy pytają, dlaczego tylko część podłogi jest ciepła i co zrobić, aby to zmienić.
| Widok skrzynki z rozdzielaczami |




