Polska ma najgorszą gospodarkę ściekową wśród państw bałtyckich
Marcin Kotlarek, prezes fundacji Race for the Baltic
Polska należy do krajów regionu Morza Bałtyckiego o najniższym stopniu skanalizowania. Z raportu Fundacji Race For The Baltic oraz Agencji Wspierania Ochrony Środowiska wynika, że w kraju działa około 2,5 mln szamb i przydomowych oczyszczalni ścieków. Znaczna część ścieków z tych instalacji nie trafia jednak do oczyszczalni, lecz przedostaje się do środowiska, zanieczyszczając glebę, wody gruntowe, rzeki, a ostatecznie także Morze Bałtyckie. Skala problemu jest znacząca – szacuje się, że rocznie do środowiska trafia około 200 mln m³ nieoczyszczonych ścieków, co odpowiada niemal jednej trzeciej objętości jeziora Śniardwy.
Zobacz także
Viyar Supermat vs jedwabisty połysk: jak faktura wpływa na postrzeganie koloru i odciski
Lubisz czyste płaszczyzny, ale nie chcesz muzealnej „sterylności”? Kluczem do efektownego wnętrza jest nie tylko odcień, ale także faktura pokrycia. Supermat „rozprasza” światło i pogłębia kolor, a jedwabisty...
Lubisz czyste płaszczyzny, ale nie chcesz muzealnej „sterylności”? Kluczem do efektownego wnętrza jest nie tylko odcień, ale także faktura pokrycia. Supermat „rozprasza” światło i pogłębia kolor, a jedwabisty połysk wzmacnia odbicia i wizualnie „wydłuża” pomieszczenie. Różnica jest zauważalna już przy pierwszym włączeniu światła: mat tłumi odbicia, a połysk tworzy je jak lustro.
Redakcja RynekInstalacyjny.pl news Stabilizacja na rynku urządzeń grzewczych
Po kilku latach dynamicznych zmian i dużej niepewności rok 2025 przyniósł branży instalacyjno-grzewczej pierwsze oznaki stabilizacji. Choć wyniki sprzedaży w wielu segmentach nadal pozostawały poniżej...
Po kilku latach dynamicznych zmian i dużej niepewności rok 2025 przyniósł branży instalacyjno-grzewczej pierwsze oznaki stabilizacji. Choć wyniki sprzedaży w wielu segmentach nadal pozostawały poniżej oczekiwań, tempo spadków wyraźnie wyhamowało, a w wybranych grupach produktowych odnotowano nawet wzrosty. Taki obraz rynku wyłania się z najnowszego raportu przygotowanego przez SPIUG, podsumowującego sytuację sektora oraz perspektywy na kolejny rok.
Redakcja RynekInstalacyjny.pl news Konferencja „Konkurencja, klimat, regulacje: trzy siły kształtujące sektor budowlany”
21 września 2026 r. na PGE Narodowym w Warszawie odbędzie się bezpłatna konferencja „Konkurencja, klimat, regulacje: trzy siły kształtujące sektor budowlany”, organizowana przez Związek Pracodawców Producentów...
21 września 2026 r. na PGE Narodowym w Warszawie odbędzie się bezpłatna konferencja „Konkurencja, klimat, regulacje: trzy siły kształtujące sektor budowlany”, organizowana przez Związek Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa i partnerów. Wydarzenie zgromadzi przedstawicieli administracji publicznej, producentów materiałów budowlanych, inwestorów, ekspertów oraz organizacji branżowych, którzy wspólnie będą dyskutować o najważniejszych wyzwaniach stojących przed polskim budownictwem.
– Morze Bałtyckie to ekosystem, który wymienia wodę raz na 30 lat, więc to, co do niego trafia, pozostaje tam przez dekady i bardzo trudno podlega procesowi regeneracji. W związku z tym to, co możemy zrobić tu i teraz, co jest w naszej mocy, to przede wszystkim zredukowanie zanieczyszczeń, które spływają z lądu. To jest praca u źródeł, jak np. zapewnienie dobrych praktyk przeładunku w portach, zabezpieczenie odpadów przy produkcji nawozów, dobra praktyka nawożenia w rolnictwie, a także gospodarka ściekowa – mówi agencji Newseria Marcin Kotlarek, prezes fundacji Race for the Baltic.
Gospodarka ściekowa tylko w 70-77 proc. zgodna z wytycznymi
Z raportu fundacji i Agencji Wspierania Ochrony Środowiska wynika, że ścieki odpowiadają za ok. 35 proc. ładunku fosforu trafiającego rocznie do Morza Bałtyckiego. To jeden ze związków odpowiedzialnych za eutrofizację akwenu, przyczyniający się do zakwitów glonów i sinic oraz powstawania stref ubogich w tlen. W efekcie dochodzi do degradacji ekosystemów wodnych i pogorszenia jakości wód.
Autorzy publikacji wskazują, że to efekt specyfiki polskiej gospodarki ściekowej. Pod tym względem Polska wypada najgorzej spośród pozostałych krajów nadbałtyckich. Jak podają, poziom zgodności z wymogami unijnej dyrektywy ściekowej wynosi u nas 70–77 proc., podczas gdy w pozostałych państwach regionu sięga 96–100 proc.
– W Polsce 1/4 ludzi nie ma podłączenia do sieci kanalizacji. To 10 mln osób mieszkających w domach, w których jest albo szambo, albo przydomowa oczyszczalnia ścieków. W Polsce mamy ponad 2,1 mln szamb zarejestrowanych, ponad 200 tys. niezarejestrowanych, będących w szarej strefie, i dodatkowo 500 tys. przydomowych oczyszczalni ścieków – wylicza Marcin Kotlarek. – Poziom 72 proc. przyłączenia do sieci kanalizacyjnej nie jest zły w sam w sobie. Nie zawsze jest sens ekonomiczny, żeby podłączać każdą wieś, każde domostwo do kanalizacji. Problemem jest to, w jaki sposób ludzie obchodzą się z szambami i przydomowymi oczyszczalniami ścieków.
Większość ścieków z szamb nie trafia do oczyszczalni
Wyliczenia przedstawione w raporcie wskazują, że w 2024 roku – co wynika z danych GUS – odebrano w Polsce 45 mln m3 nieczystości ciekłych, podczas gdy powinno to być ponad 250–300 mln m3.
– Oznacza to, że 80–90 proc. ścieków nie trafia do oczyszczalni. To jest 200 mln m3, a dla porównania Śniardwy, największe jezioro w Polsce, mają 600 mln m3. Czyli co roku ścieki o objętości 1/3 jeziora Śniardwy trafiają do gruntów, wód gruntowych czy jezior. To olbrzymia skala – podkreśla prezes fundacji Race for the Baltic.
Helena Goderska, dyrektorka Biura Realizacji Projektów w Agencji Wspierania Ochrony Środowiska, wskazuje na wymiar regionalny tego problemu. Przytacza dane dla województwa podkarpackiego, w którym do środowiska może trafiać nawet ponad 95 proc. ścieków z systemów indywidualnych, co rocznie oznacza ok. 13,7 mln m3 nieczystości – niemal dwa razy więcej niż ilość ścieków, które trafiły do Wisły podczas awarii oczyszczalni Czajka w Warszawie. Eksperci podkreślają, że nieszczelne szamba i nielegalne zrzuty wprost do rowów melioracyjnych czy gruntu oznaczają wprowadzanie do gleby groźnych bakterii i chemii, która przenika do lokalnych ujęć wody pitnej.
Cieknące szamba i nielegalne zrzuty zatruwają wodę pitną
– To ma wpływ na zdrowie publiczne. Ostatnio przypominam sobie Olecko, gdzie przez kilka dni nie było dostępu do wody, bo nastąpiło zatrucie bakteriami coli w lokalnych wodociągach. Dodatkowo ludzie też cierpią lokalnie, bo cieknące szamba zatruwają wodę w studniach, skąd na terenach wiejskich często jest pobierana woda – mówi Marcin Kotlarek.
Problem ten ma kilka przyczyn. Pierwszą z nich jest wiek i stan techniczny szamb oraz przydomowych oczyszczalni ścieków. To często stara infrastruktura lub nienależycie wykonana, z wykorzystaniem nieodpowiednich materiałów. Ich wymiana wymaga dużego wysiłku finansowego po stronie państwa i gmin, a także właścicieli domów. Fundacja szacuje, że potrzeba na ten cel kilku miliardów złotych. Kolejny powód to niewłaściwa eksploatacja istniejących instalacji i nieregularne opróżnianie zbiorników. Eksperci wskazują także na nieprawidłowy nadzór ze strony gmin.
Zaniedbane obowiązki gmin inspektoratów ochrony środowiska
– Po pierwsze, gminy bardzo często nie mają określonych jednolitych standardów. W niektórych wytyczne określają wywóz szamba wtedy, kiedy się przepełni, a w innych raz na kwartał. Są to często bardzo płynne, nomen omen, standardy – mówi prezes fundacji. – Po drugie, aż 2/3 gmin nie ma systemów informatycznych, które pozwalałyby im monitorować to, jak często poszczególne gospodarstwa domowe wywożą ścieki do oczyszczalni. To jest bardzo proste do zmierzenia, monitorowania i raportowania. Gminy powinny tworzyć precyzyjne, dobre regulaminy, monitorować, nadzorować to, jak często gospodarstwa domowe wywożą ścieki, i dbać o przyłączenie do kanalizacji tam, gdzie jest wyznaczona aglomeracja. To są obowiązki gmin, które dzisiaj często nie są spełniane.
Zdaniem autorów raportu brakuje także nadzoru nad gminami ze strony wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska.
– Tylko 20 proc. gmin rocznie jest kontrolowanych przez WIOŚ – podkreśla Marcin Kotlarek.
Eksperci wskazują, że nieodbierane ścieki to poważne wyzwanie środowiskowe, którego nie można ignorować. Na ten problem zwraca uwagę kampania edukacyjna „Widzisz sinice?”, realizowana przez fundację Race for the Baltic w ramach projektu „Bałtyk zaczyna się na lądzie”. Jej celem jest pokazanie, że decyzje podejmowane daleko od Wybrzeża mają bezpośredni wpływ na kondycję Bałtyku, który jest jednym z najbardziej wrażliwych mórz świata.
źródło: Newseria








